Święta Jadwiga Śląska

W najbliższą sobotę wyruszy z wrocławskiej Katedry piesza pielgrzymka do grobu św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Natomiast kilka dni później (16.10) przypada jej wspomnienie…. Dokładnie tak! Niewielu z nas zapewne kojarzy, że dzień wyboru Polaka na Stolicę Piotrową to dzień, w którym szczególnie czcimy właśnie Jadwigę Śląską. W związku z tym przybliżamy Wam po krótce jej sylwetkę.

Na dobry początek i jako wprowadzenie do tematu, polecamy piosenkę o świętej Jadwidze. Już kilka wersów powinno Wam wystarczyć, by ta postać Was zainteresowała. A do tego melodia wpada w ucho! 😉

Jadwiga, znaczy walcząca

Święta Jadwiga Śląska żyła na przełomie XII i XIII wieku. Była żoną księcia wrocławskiego, Henryka I Brodatego. Jej imię, z niemieckiego Hethwigis znaczy „walcząca”. I tym właśnie naznaczone było jej całe życie.

W młodości otrzymała ona staranne wychowanie, najpierw na rodzinnym zamku, potem zaś w klasztorze benedyktynek. W roku 1190 została wysłana do Wrocławia, gdyż została upatrzona na żonę dla Henryka. Miała wtedy zaledwie 12 lat, jednak jak na tamte czasy, tak wczesne małżeństwo nie było niczym dziwnym. Pomimo że jej mężem został człowiek wybrany przez rodziców, a nie przez jej serce, Henryk i Jadwiga stanowili wzorowe małżeństwo. Mieli siedmioro dzieci: Bolesława, Konrada, Henryka, Agnieszkę, Gertrudę, Zofię i Władysława. Niestety, w okres pełnej dojrzałości weszli tylko Henryk i Gertruda, reszta z dzieci zmarła tuż po narodzinach lub we wczesnym dzieciństwie.

Dlaczego Henryk został Brodaty?

Po urodzeniu siedmiorga dzieci, Jadwiga postanowiła resztę życia małżeńskiego przeżyć we wstrzemięźliwości, ślubując razem z mężem dozgonną czystość. Jadwiga miała wówczas zaledwie 33 lata, więc ta decyzja wywołała spore poruszenie wśród dworu. 43-letni Henryk natomiast, na pamiątkę tego wydarzenia zaczął nosić tonsurę mniszą i zapuścił brodę, której nie zgolił aż do śmierci. Stąd też wziął się jego przydomek.

Litościwa księżna

Jadwiga otaczała niemal macierzyńską troską służbę dworu, obniżyła poddanym czynsze, często darowała grzywny karne, a w razie klęsk nakazywała (mimo protestów zarządców) rozdawać ziarno i mięso ze swojego spichlerza. Opłacała też naukę ubogich chłopców, kształcących się we wrocławskiej szkole katedralnej.Zorganizowała także szpitalik dworski, gdzie codziennie znajdowało utrzymanie 13 chorych i kalek (liczba ta miała symbolizować Pana Jezusa w otoczeniu 12 Apostołów). W szpitalu tym posługiwała osobiście. Założyła również wędrowny szpital. Medycy docierali do najbardziej zagubionych w puszczy miejscowości, udzielając pomocy wszystkim potrzebującym.

Starała się także łagodzić dolę więźniów. Nie mogła ich odwiedzać, jednak posyłała im żywność, świece i odzież. Zdarzało się również, że zamieniała karę śmierci czy długiego więzienia na prace przy budowie kościołów lub klasztorów. Tym właśnie sposobem trzebnicki klasztor w dużej części zbudowali więźniowie. Jadwiga doszła bowiem do wniosku, że praca przy budowie opactwa okaże się dla różnego rodzaju przestępców pożyteczniejsza niż bezczynne gnicie w lochu.

„Dobra” nie oznacza „słaba”

Wiele osób podkreśla oprócz jej troski o innych, jej poczucie niezależności i dominację w środowisku, w którym przebywała. Nie ukrywała się z niczym i wszystko robiła jawnie.
Cały dwór musiał dostosować rytm swojego istnienia wyznaczonym przez nią zadaniom.Utrzymywane przez nią trzynaścioro kalek, o których już wspomniano, znajdowało schronienie i opiekę również podczas wyjazdów całego dworu. Budziło to krytykę wielu osób na dworze, ale Jadwiga była nieugięta.

Po śmierci męża Jadwiga zamieszkała w klasztorze w Trzebnicy. Przeorysza (którą była córka Jadwigi) zaproponowała Jadwidze, aby wstąpiła do zakonu. Księżna jednak zdecydowanie odmówiła. Żywiła wielki szacunek dla życia zakonnego, ale nie czuła się do niego powołana, pomimo że w praktyce wiodła takie właśnie życie. Poza tym nie była gotowa, aby ślubować posłuszeństwo swojej córce. Chciała być panią siebie. Zamieszkała w małym domku wybudowanym specjalnie dla niej przy klasztorze.

Nieprawdopodobne

Księżna zasłynęła z niezwykłej pobożności, pokory i czystości. Podczas jej modlitwy podobno Pan Jezus podniósł rękę z krzyża i błogosławiąc jej rzekł: „Wysłuchana jest twoja modlitwa, to, o co prosisz, otrzymasz”.

Była również wielką miłośniczką Mszy św. W ciągu dnia z reguły nie zadowalała się jedną Mszą; każdy napotkany ksiądz musiał dla niej celebrować kolejną. Na nadmiar nabożeństw na dworze Jadwigi narzekali jej kapelani i służba. Powstał nawet z lekka złośliwy wierszyk na ten temat, przekazywany między dworzanami:

„In sola Missa

non estcontentaducissa.

Quodsuntpresbiteri,

Missaetotoportethaberi.”

Dla tych, którzy nie znają łaciny, śpieszymy z tłumaczeniem:

„Na Mszy jednej

nie dość Księżnej.

Ilu księży się stawi,

tylu ją odprawi.”

Ponadto Jadwiga przewidziała śmierć syna. Na trzy dni przed dotarciem informacji do zamku widziała w sennym widzeniu, jak aniołowie unoszą do nieba modlącego się Henryka razem ze śląskim sztandarem. Tej samej nocy powiedziała służącej: „Jak fruwa ptak, tak szybko odleciał ode mnie mój syn i nigdy więcej nie zobaczę go już w tym życiu”. Kiedy dotarła wieść o klęsce, Jadwiga, w przeciwieństwie do swojego otoczenia, nie lamentowała. Ból po stracie ukochanego syna znosiła dyskretnie i cicho, stwierdzając że „to jest wolą Bożą i musi nam się podobać to, czego Bóg chce i to, co się Bogu podoba”.

Wzór ascety

Św. Jadwiga była pierwszą znaną w Polsce kobietą wprowadzającą w życie ideał surowej ascezy i ubóstwa. Wszystkie dobrowolne umartwienia, które podejmowała, dokonywała w duchu pokuty za innych – z miłości do ludzi, a zwłaszcza do najbliższych. Umartwiała się przez biczowanie, noszenie włosienicy, spanie prawie na gołej ziemi, pozbawianie się dużej części snu w nocy.

„Dnie całe przepędzała na chwale Bożej, nie ustając w modlitwie i rozmowie z niebem. (…) Jedną tylko suknią i prostym płaszczem okrywała ciało swoje wątłe i tak dalece wycieńczone postami, że pod skórą same tylko blade a zimne i biczowaniem schropowaciałe przeglądały w niej kości.”

Księżna gardziła wszystkimi przejawami światowego zbytku – po prostu nie czuła ich potrzeby.Jedynym przejawem zbytku w jej życiu było upiększanie kościołów. Tutaj nie żałowała kosztowności, pieniędzy na bogate sprzęty kościelne, a nawet czasu poświęcanego na własnoręczne haftowanie obrusów, ornatów, poduszek itp.

Bosa księżna

Otoczeniu Jadwigi nie podobało się, że chodzi boso, jak człowiek biedny. Jej mąż namówił więc jej spowiednika, aby nakazał księżnej noszenie butów. Podczas spowiedzi ów kapłan podarował Jadwidze buty, przekazując nakaz noszenia ich. Jadwiga natychmiast spełniła posłusznie to żądanie i owszem nosiła buty, ale przywiązane do paska.